Czy nawoływanie do uroczystego aktu zawierzenia na Jasnej Górze nie podważa rozporządzeń sanitarnych?

Należy rozróżnić znaczenie naszego apelu od formy jego konkretnej realizacji. Jak już powiedzieliśmy, żyjemy w czasach globalnej komunikacji i jednoczesne dokonanie aktu zawierzenia 25 marca w przeróżnych miejscach w Polsce bez stwarzania zagrożenia epidemicznego jest w zupełności możliwe. Biskupi i kapłani, którzy podejmą ten apel, z pewnością roztropnie zadecydują, czy akt zawierzenia winien odbyć się w katedrach i kościołach w obecności przynajmniej kilku wiernych, czy samego duchowieństwa, np. przed Najświętszym Sakramentem, a z duchowym udziałem wiernych – nas wszystkich – w swoich domach. Nie zapominajmy jednak, że z uwagi na obecne okoliczności Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski prosił, aby duchowieństwo modliło się codziennie na różańcu właśnie w kościołach. W wielu kościołach wystawia się też Najświętszy Sakrament, co uczynił, zapewne na prośbę samego papieża, kardynał Konrad Krajewski w swoim rzymskim kościele, pomimo panującej kwarantanny.

Co do samych uroczystości na Jasnej Górze, uroczysty akt zawierzenia nie wymaga obecności wielu osób. Mógłby się przecież odbyć w obecności kilku przedstawicieli najważniejszych władz Rzeczypospolitej – które i tak obecnie się spotykają – oraz kilku dostojników Kościoła, co z pewnością nie stwarza większego zagrożenia epidemicznego niż wizyta w sklepie czy w pracy, której nie można wykonywać zdalnie. Twierdzenie, że siejemy zamęt lub przyczyniamy się do rozszerzenia epidemii, jest więc przejawem niezrozumienia sensu naszej inicjatywy, jeśli wręcz nie złośliwości.